Serwis dla Polaków mieszkających w Niemczech

Wiersze religijne cz.4

CHOINKA BOŻONARODZENIOWA

Ostrołęka, 2000 r.

igły wystrojonej sztucznej
choinki nie mogą kaleczyć
przecież mieni się ona piękną
baśnią dzieciństwa
ma oczy gwiazd których
zaklęte marzenia niosą ciszę
wśród baśniowych bombek
łańcuszków i zmierzchu …

NA CMENTARZU

tu są wasze choroby
zmartwienia i lęki
troski o pieniądze
pierwsze i ostatnie miłości
odeszły stąd w zaświaty
nieustanne boje o prawdę
pozostały tu pobojowiska
zwycięzców i zwyciężonych …

z cyklu „Uroda światła”

*
* *
cierpienie to powódź słów
pomylonych spotkań
gruz
rany od szkieł materialnych
bóstw
wyrzucone jak śmieci godziny
i dni

z cyklu „Usypianie ciszy”

JESTEŚ CORAZ BLIŻEJ

myśli moje wspinają się
po oblodzonych ścianach ciszy
wśród nich delikatne pajęczyny pamięci

stoję na szczycie rumowiska dni
w bryły lodu wbijam haki Twojej łaski
ponad ciszą nie ma śmierci jest miłość i Ty …

z cyklu „Uśmiechy dni”

*
* *

zaczniemy siebie szukać
gdy ciemność ulic przesłoni widzenie
gdy z terminarza spraw zardzewiałe
godziny jak koła wypadną z łoskotem
gdy nogi przykują na zawsze
ziemską pychę i zatrzymają zbytni pośpiech
ku sobie – od siebie
zaczniemy szukać wystraszonych dat
wypędzonych oczu i zranionych serc

z cyklu „Uśmiechy dni”

MODLITWA PIELGRZYMA

Boże Ojcze
zaprowadź mnie do domu

Synu Boży
naucz mnie kochać na Twoje podobieństwo

Boże Duchu Święty
naucz mnie żyć prawdą i prawdziwą miłością

*
* *

Świat ubolewa że spadają akcje

nie ubolewa że coraz mniej kocha …

*
* *

poszukujemy siebie
dotykając zimnych szyb ciszy
mówiąc głośno do grobowych marmurów
poszukujemy siebie dopiero nocą
gdy dzień umknął i światło
poszukujemy siebie w labiryntach
lęków i obaw czytając zawieszone
na imionach i nazwiskach etykietki
zbyt szybko zbyt szybko napisane
wśród słów

z cyklu „Uśmiechy gwiazd”

*
* *

ziemie szczęścia jałowieją
gdy ręce zamiast pracy
szukają taniego zbytku
gdy ciało okolone
aureolą zmysłowości
swoją świątynię zamienia
na bank

ziemie szczęścia jałowieją
nie uprawiane od lat

z cyklu „W nurcie godzin”

*
* *

grzech jest jak zielsko
na polu
w ogrodzie
na działce

i jemu sprzyja
słońce
deszcz z nieba

nie wyrywany
niszczy owoce
plony dni

*
* *

po drodze
wypatruję Ciebie
gdy za szybami deszcz
i gdy drży mi serce
jak wskazówka zegarka

po drodze
wypatruję Ciebie
po ramionach krzyża
wielkiego jak czas
dojdę do Ciebie …

*
* *

W obręczach Twojej łaski
ciągnę swój życia wóz
przede mną cienie i blaski
za mną czas jak gruz

idę znużony drogą
w ciszę w nieznany świat
ciągnę noga za nogą
mój wóz z kołami lat …

* z cyklu „W nurcie godzin”
* *

pod Twój Krzyż znoszę
z ulic miasta pozbierane
rany z ulic świata ból
i udrękę

pod Twój Krzyż przynoszę
krzyk niemy
nie narodzonych

pod Twój Krzyż znoszę
serce obolałych pamięć
i nadzieję mych dni …

*
* *

Kim naprawdę jesteśmy
w lustrze ciszy
gorącej jak miłość

gdzie zagubiła się
twarz na targowisku
słów

i którą bramą trzeba
wyjść by powrócić
do siebie …

 

*
* *

Żonie

wieczorną godziną
siedzisz przy mnie
miła

gdy gwiazdy
w wydmach chmur
zasypane są wszędzie

wieczorną godziną
mówisz do mnie
miła

że pogoda
znów wróci
i że jakoś będzie …

z cyklu „W Psarskim Siole”

*
* *

nie pukaj gdy zamknięte
drzwi przed światłem
przed miłością
niech się sypią gwiezdne
skry niech płomień nocy
nie pozwoli spać tym
co kokardy patetycznych słów
uwiesili na klamkach
swych domów …

*
* *

zbyt daleko do siebie
gdy odmierzamy centymetrem
wagą wizyty telefony
gdy milczenie nie jest barwą miłości
gdy słowa jak kamienie
zawinięte w białe płótna form
zadają ból
za daleko do siebie
gdy w ciemnych okularach
obłudy nie patrzymy
sobie w oczy …

MEDYTACJA II

naucz nas liczyć
nasze grzechy
jak liczymy pieniądze
procenty w banku

naucz nas liczyć
nasze winy
jak liczymy upadki tych
co bardziej kochają niż my …

z cyklu „W Psarskim Siole”
*
* *

chciałbym przebrnąć
przez wszystkie mury
by dojść do Ciebie

chciałbym dotknąć
skrawka Twoich szat
kiedy przechodzisz w tłumie

chciałbym żebyś mnie zawołał
kiedy siedzę skruszony
na drzewie marzeń …

*
* *

świat się stał wielkim szpitalem
pełnym ran

dzielnicą kalek
bez serca

i wielkim Kościołem
Twojej miłości …

*
* *

na dnie kieliszków
trzepiemy jak ptaki

zbyt mokre są skrzydła
by unieść się w niebo …

z cyklu „W ramionach serca”

*
* *

dla Ciebie otwieram
codziennie oczy
pełne Twojego słońca
cieszą się wdzięczne

dla Ciebie otwieram
drzwi każdego dnia
abyś był w nim
zawsze i wszędzie

dla Ciebie zamykam
codziennie oczy
przed snem głębokim
jak miłość …

 

z cyklu „We dwoje”

*
* *

dobrnęliśmy ilością lat
według dat urodzeń
dobrnęliśmy jakimś świadectwem
dyplomem
samochodem kupionym
własnymi dziećmi

czy jest w nas pełniejszy
płomień Chrystusowego bólu
gorętsza miłość ku ludziom
mądrość która jak gejzery
tryska z Ewangelii
i rozpala skroń …

*
* *

otwieram się
spękana ziemia
otwieram się
ziemia sucha

na Ciebie

kiedy przychodzisz
odżywam
nabieram sił
żyję żyję

z cyklu „We dwoje”

*
* *

nie chcę by czas
uciekał mi między palcami
bezowocnie
ale bym w dłonie
nabrał życia
w siebie – powietrza miłości

ta nie ginie
gdy ginie ciało
ta w zapisanych księgach
przepływa korytami mądrości
wciąż pojąc łaknących
u brzegów

nie chcę bym swój czas
bezmyślnie stracił
jak owoce na drzewach
mojego sadu
które mogą przepaść
w mrozie obojętności
w śniegu trefnych wyborów

*
* *

szczęście nigdy nie jest samo
dla siebie
jest jak rzeka pełna kropel
pełna deszczu

daje życie nowym kwiatom
nowym drzewom
szczęście nie jest nigdy samo
nigdy samo …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

polonia-serwis.de

1 rok 10 miesięcy temu

Jest nas już 5000 !!!