Serwis dla Polaków mieszkających w Niemczech

Wiersze religijne cz.2

z cyklu „Światło snu”

*
* *

.. bo przecież kręci się
ona kręci
jak pamięć kręci się
bez przerwy
kołuje pośród gwiazd
ciszy gdy śpią
znieczulone nerwy
mgłą snu

ona kręci się
i kręci Ziemia
Z I E M I A …

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”

*
* *

jesteśmy pełni własnych pragnień
takie jezioro miłości
zamiast rzeki

jesteśmy pełni żalów rozczarowań
taki królewski pałac
pełen fos i wież

jesteśmy pełni z i e m s k i e g o ś w i a t a
taki bajeczny ogród który zamiast miłości
rodzi banknoty …

*
* *

czy przemierzyłeś swoją wyobraźnią
kilometry cmentarzy
gdzie ukryło się dzieciństwo
młodość dorosłość …
gdzie pochowały się namiętności
grzechy i łzy …

czy zrozumiałeś
życie i śmierć
Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie
Jezusa …

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”

*
* *

najoddańsza z wiernych
– Twoja miłość
Boże …

*
* *

Twój głos
otwiera mnie na oścież
jak ciepłe światło przenika
chłodne mroki ciszy

Twój głos
przywołuje miłość
jak zagubione sny
pośród lat i zdarzeń …

*
* *

gdy kochamy
nieraz diabeł rzuca
nam ciernie
na serce

gdy kochamy
uczymy się od Ciebie
cierpliwości i pokory
w bólu i osamotnieniu …

MIŁOŚĆ OZNACZA ŻYCIE

prawdziwe życie
jest zawsze miłością

i szczęście nią jest
i prawda

i bogactwa największe
są miłością …

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”

*
* *

Moja miłość
to Ty
i wszystkie
nieba marzeń
są w Tobie – –

*
* *

nie musimy
nic robić na siłę
tyle jest spokoju
i tyle jest piękna
w r a d o s n y m
o b d a r o w y w a n i u …

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”
*
* *

świat jest podobny
do przedziwnej karuzeli

grzechu i miłości – – – – – –
– – – – – – – – – – – – – – – – – –

W. Janusz Mikulski
+ Ostrołęka, 2004.02.05, godz. 9: 00

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”

PRZESZŁOŚĆ I CZAS DZISIEJSZY

gaśniemy w mrokach czasu
zanurzeni w przeszłość

tyle widzialni
na ile bogaci
w miłość …

*
* *

dni malowane słońcem

też ciemnieją zachodem …

*
* *

do Ciebie płyną
moje fale

moje wody
do Ciebie
płyną …

*
* *

za zachodem naszych dni

jesteś Ty i jest niebo …

POŚRÓD RAN OSAMOTNIENIA

tyle miłości trzeba oddawać

co krwi …

z cyklu „Tak dobrze z Tobą”

NIEKTÓRE MIŁOŚCI

są jak bombki na choince

ciągle zawieszane na Święta …

Ostrołeka, 12 marca 2004 roku

z cyklu „Tango słońca”

*
* *

każdego rana rozpoczynamy
targ o miłość
i pieniądze

tarcze zegarów nieruchomieją
w różnym czasie

słońce jednako oświeca drogi dobroczyńcom
i czyniącym zło

ci sami czasem ludzie
wracając z królestwa ciemności
kłaniają się Boskiemu światłu

wciąż trwa Boży targ o miłość
diabelski – o pieniądze …

*
* *

groby się stuliły
blisko siebie krzyże
śpiących
już odpoczywających

Miasto krzyży
miasto ciał
które zbudzi Chrystus
w ostatni dzień …

z cyklu „Tango słońca”
*
* *

kiedy otwieram bramy ciszy
prowadzące do Ciebie
orzeźwiający chłód świątyni
ogarnia moja twarz

Twoje słowa ziarna
wśród chwastów spraw
wypuszczają pędy miłości
w kształcie krzyża

dziękuję Ci za Twój
Boski dom za spokój
serca pokój
który dajesz

*
* *

póki nie wchłoniemy się w błękit
nasze pędy potrzebują
Twojego chleba

konary naszych pragnień
muszą owocować
w Twoim słońcu

korzenie naszych snów
muszą żywić się
w Twojej ziemi …

*
* *

życie jest jak podróż
samochodem

czasem nawet przy zajeździe
czai się zło

dokoła zielone lasy
rozlewa się wszędzie słońce

pędzę obtłuczonym autem
lecz cały do Ciebie – – – – – – – –
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

 
z cyklu „Taniec nieba”

*
* *

w rozwalonym domu
nikt nie mieszka
tynki niszczy czas
przez okna wdziera się deszcz

portrety na ścianach
pokryte są wilgocią
przez sufit przebija deszcz
z otwartego nieba

z rozwalonego domu
czas wymiata
stare zapiski słów
jak pożółkłe liście

drzwi skrzypiące
w oparach mgły
straszą szarpane
nocnym wiatrem …

*
* *

Jezus narodził się
aby udowodnić Ci
miłość jaką od wieków
ogarnął Ciebie

Jezus narodził się
aby uporządkować Twe prawdy
rozrzucone czasem jak litery
bez sensu

Jezus narodził się
aby objawić Ci czym jest miłość
w codziennym zmaganiu się z krzyżem
aż po konwulsje Golgoty …

z cyklu „Taniec słońca”

*
* *

spal Panie spróchniałe mosty
wieże przebuduj w latarnie

roztańczone skrzydła mew
zatrzymaj w błękitnym śpiewie fal

przybliż wybrzeża oddalonych cisz
owianych mgłą tęsknoty

*
* *

i znowu dzisiaj
jest tak samo
to samo słońce
wzeszło

znów oczy patrzą
na Twój Krzyż
pełne wdzięczności
serce

i znowu dzisiaj słońce wzeszło
budzi czas ze snu
znowu nadzieja
wypatruje Ciebie

i dłońmi swymi chwyta
poręcz dnia –
Krzyż i Twoją miłość

*
* *

Nad brzegiem życia staję Panie
przede mną morze jest tęsknoty
niecierpliwości pluszczą fale

Nad brzegiem swego życia staję
nade mną ławice gwiazd – nadziei
i wiatremTwoich łask się koję
i pieszczę mokrym piaskiem ziemi …

z cyklu „Tańczący pegaz”

*
* *

odszukajmy swoje dawne
słowa dawne myśli

odszukajmy swoje własne
twarze …

odszukajmy swoje własne
oczy zza pajęczyn bólu

odszukajmy swoje własne
własne twarze …

UPOMNISZ SIĘ

upomnisz się o swoje
miny srebra
o procent w bankach
naszych serc

o każde słowo
każdą myśl
o światło stawiane
pod korcem

upomnisz się o kalek
tłum zgony niewinnych
krwawe rany o wyciśnięte
ludziom łzy …

*
* *

naucz mnie liczyć czas
w banku Twojej łaski
wyłuskiwać z kłosów dni
ziarna Twego chleba

naucz mnie przepływać
cieśniny ciszy do następnego
świtu gdy niebo zamulone mgłą
nie skrzy się gwiazdami

naucz mnie wzbijać się
jak Ikar w niebo
i nigdy nie opaść
nie opaść na ziemię …

z cyklu „Tańczący pegaz”
*
* *

kojąco szemrze woda
wiatr woda las
ciszy zielonej ochłoda
w upalny życia czas

ciszy zielonej dłonie
jak balsam na moją twarz

wiatru strumieniem się koję
cisza oplata mą twarz …

*
* *

daj by pąki mojej nadziei
pragnień nie zmarzły
w lodowatych szponach
niewierności –

by każdy dzień zakwitał
w słońcu Twojej łaski
miłością pokojem
dobrem

daj bym banknoty Twoich dni
czasu rozdanego hojnie
nie zakopywał w ziemi śmierci
lenistwa obojętności
lecz bym przynaglany Twoją miłością
rozdawał rozsiewał ją jak Ty

*
* *

jesteś we mnie
płomieniem
i wodą

w upadku
oczyszczeniem

jesteś we mnie
skwarem
i ochłodą –

krzyżem
i zbawieniem …

* z cyklu „Tańczący pegaz”
* *

odnajdujemy siebie
gdy nogi nie bardzo
chcą służyć
gdy usta przymknięte cierpieniem
odzwyczaiły się od młodzieńczych
uniesień
gdy noc zamiast gwiazd
iskrzy się łzami w oczach
gdy bezsenność miłości zamienia się
w bezsenność cierpienia …

*
* *

czas jak węgiel spalam
w piecu serca

gdy sen zamyka piec
chłodem napływa noc

chmury pędzą pędzi życie
wśród mgieł …

*
* *

spłukujemy się z siebie
chcąc zbyt natarczywie
szukać siebie

spłukujemy się z miłości
chcąc ją zakuć
w niewolnicze pęta

spłukujemy się z prawdy
jeśli niosąc ją przed sobą
szukamy tylko własnych korzyści …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *