Serwis dla Polaków mieszkających w Niemczech

Siedem grzechów głównych

PRZYPOWIEŚĆ O SIEDMIU GRZECHACH GŁÓWNYCH

PYCHA

Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich.
(Łk 15,12)

Jezus zaczyna przypowieść o dwóch synach, którzy pogubili się Ojcu od wskazania na grzech pychy, w jaki popadł młodszy z nich. Według zwyczaju hebrajskiego najstarszy spadkobierca dziedziczy majątek, a młodsi maja prawo do rekompensaty pieniężnej. Taki podział dóbr był zatem normalną czynnością w ówczesnym porządku społecznym. Czymś zdumiewającym, natomiast, było domaganie się, przez młodszego syna, realizacji testamentu ojca jeszcze za jego życia. Obowiązkiem dzieci jest opiekowanie się swoimi rodzicami, kiedy będą w podeszłym wieku (por. Syr 3,12), a żądanie wysunięte przez syna z przypowieści wyraźnie wskazuje, że on nie ma najmniejszego zamiaru wywiązać się z prawa zwyczajowego. Nie interesuje go los ojca, ale na pierwszym miejscu, w centrum, w zaślepionym postrzeganiu życia, stawia swoje „ja”. Egoizm i myślenie tylko o sobie powodują, że nie próbuje się on wczuć w to, jak takie słowa może odbierać ojciec; słowa, które w swoim wydźwięku oznaczają jedno: „chcę, abyś już umarł, ponieważ pragnę jak najszybciej otrzymać swoją część majątku”.
Zdumiewająca jest postawa ojca. Nie oburza si?, nie dyskutuje, nie próbuje przekona? swojego syna. Milczy i… dzieli majątek. Tradycja rabinistyczna przekazuje, ?e g?upcem jest cz?owiek, który za dzieli swoje dobra, mi?dzy dzie?mi, przed swoją śmiercią. W oczach swoich sąsiadów, którzy widzą, co si? dzieje w tamtej rodzinie, ojciec z przypowieści sam siebie upokarza; spe?niając ?ądanie syna wystawia si? na śmiesznoś? w swoim środowiska. Swoją postawą uni?enia chce ratowa? syna, którego opanowa? grzech pychy.

CHCIWOŚ?

Nied?ugo potem m?odszy syn, zabrawszy wszystko, odjecha? w dalekie strony i tam roztrwoni? swój majątek, ?yjąc rozrzutnie.
(?k 15,13)

„Trzeba wszystkiego spróbowa?” – taką zasad? wyznawa? m?odszy syn. By? spragniony wra?e? światowych, a skoro teraz posiada? pieniądze, tym bardziej pragną? zakosztowa? przyjemności. To te? rodzaj chciwości. Pierwszym jej objawem, oczywiście, jest postawa kumulowania dóbr, najcz?ściej tych materialnych, dla siebie i tylko dla siebie. Co kryje si? pod takim zachowaniem? G?ód mi?ości, poczucie pustki rekompensowane wra?eniem posiadania, iluzją bogactwa, wartości swojego ?ycia. Ka?dy cz?owiek niesie w swoim sercu pragnienie poczucia swojej godności. Kiedy nie odnajduje si? jej w sobie wtedy ?atwo wpaś? w pokus? chciwego otaczania si? sprawami zewn?trznymi, by sobie samemu „udowadnia?”, ?e si? jest wyjątkowym cz?owiekiem.
Rozrzutnoś? równie? mo?e by? przejawem chciwości. Takiej postawy w?aśnie doświadczy? m?odszy syn. „Jestem kimś wartościowym, poniewa? mnie sta? na wiele rzeczy” – tak usprawiedliwia? marnotrawienie majątku ojca. Wydaje pieniądze, bo jest chciwy dozna?, bo g?odny mi?ości. Nie mo?e jej odnale?? w sobie; nie potrafi kocha?, gdy? jego serce jest zatrute pychą, stąd jakimś jej substytutem jest sycenie si? doznaniami. Podą?a on tą samą ście?ką staczania si?, na jaką wkroczy? mądry, swego czasu, król Salomon. On równie? sta? si? ofiarą pychy, poczucia swojej wielkości i wyjątkowości. Wydawa? pieniądze na przepych, by w ten sposób próbowa? nasyci? wewn?trzną pustk? wynikającą z zatracenia zdolności kochania. Szuka? równie? wra?e? erotycznych, zanurza? si? w wyuzdaniu (por. 1 Krl 11), sta? si? chciwy wszelakich dozna?. Roztrwoni? bogactwo i si?? pa?stwa, jakie odziedziczy? po swoim ojcu, Dawidzie. Skutek by? op?akany; po śmierci Salomona, os?abione politycznie i gospodarczo, Królestwo Izraela ulegnie podzia?owi.
Osoba cierpiąca na chciwoś? potrzebuje zewn?trznego okazywania i dowodzenia sobie, oraz innym, w?asnej wartości. W to równie? wpisuje si? postawa konsupsjonizmu, bezmyślnego nabywania, ?udzenia si?, ?e posiadanie mo?e uzdrowi? z wewn?trznego niepokoju. Pogo? za modą, za reklamą, za promowanym stylem ?ycia staje si? g?ównym motorem dzia?ania. Cz?owiek chciwy bezwiednie ws?uchuje si? w podszepty tych, którzy wyprowadzają jedynie w rozczarowanie duchowe. M?odszy syn, równie? si? pogubi? w tym wzgl?dzie. Przesta? s?ucha? ojca, przesta? s?ucha? Jahwe i dzia?a? jedynie pod wp?ywem dora?nych impulsów swojego, spustoszonego przez pych? serca. W Ksi?dze Przys?ów czytamy: nie dawaj mi bogactwa ni n?dzy, ?yw mnie chlebem niezb?dnym, bym syty nie sta? si? niewiernym, nie rzek?: „A któ? jest Pan?” lub z biedy nie począ? kraś? i imi? mego Boga zniewa?a? (Prz 30, 8-9).

NIECZYSTOŚ?

„roztrwoni? twój majątek z nierządnicami”.
(?k 15,30)

Wprawdzie sam Jezus nie wspomina, ?e m?odszy syn wydawa? pieniądze na prostytutki, a taka insynuacja pochodzi jedynie z ust jego starszego brata, jednak mo?na si? domyśle?, ?e tak by?o w rzeczywistości. Pogrą?ony w pysze, goniący chciwie za uciechami świata prawdopodobnie, równie? w sferze seksualności, pogrą?y? si? g??boko, tak jak to mia?o miejsce w przypadku wspomnianego króla Salomona. Sex jest wspania?ym darem jaki otrzymaliśmy od Boga, ale staje si? on ?ród?em radości i przynosi pozytywne owoce w ?yciu cz?owieka tylko wówczas, kiedy jest wyrazem mi?ości. Poza nią, erotyka staje si? straszliwą si?a wyniszczającą cz?owieka. Egoizm sprawia, ?e szuka si? w seksie jedynie zewn?trznych i mocniejszych wra?e? zmys?owych. W ostateczności cz?owiek, który nie chce zda? sobie z zniewolenia erotyzmem, pogrą?a si? coraz bardziej w nami?tnościach. Eros, który ma wspomaga? pog??bianie agape, ściąga taką osob? w przepaś? thanatos.
Dawid, który nie potrafi? opanowa? swojej ?ądzy, uwik?a? si? w romans z Batszebą (por. 2 Sm 11) i osobiście doświadczy? tego, ?e sama nami?tnoś? prowadzi do destrukcji. Okrutną konsekwencją takiej postawy, brukającej mi?oś? ma??e?ską, by?a śmier? Uriasza. W Biblii jest zapisana równie? inna historia, w której wyuzdanie i nami?tnoś? prowadzą do zniszczenia: to historia mieszka?ców Sodomy i Gomory. Erotyka, bez mi?ości, zawsze jest si?ą wypalającą cz?owieka. M?odszy syn, bohater przypowieści, równie? w jakimś sensie doświadczy? śmierci duchowej, a poprzez wielkie ubóstwo, w jakie popad?, mo?na powiedzie?, ?e wr?cz otar? si? o śmier? g?odową.

LENISTWO

A gdy wszystko wyda?, nasta? ci??ki g?ód w owej krainie i on sam zaczą? cierpie? niedostatek. Poszed? i przysta? do jednego z obywateli owej krainy, a ten pos?a? go na swoje pola ?eby pas? świnie.
(?k 15,14-15)

N?dza, której doświadczy? m?odszy syn by?a równie? wynikiem jego lenistwa. Mając dobre warunki ?yciowego startu – poka?ny kapita?, który otrzyma? od ojca, móg? te pieniądze, jak równie? swoje zdolności zainwestowa?, aby pomno?y? swoje bogactwo. Niestety, zamiast mądrze i roztropnie gospodarowa? majątkiem, wszystko roztrwoni?. Oswojony z ?atwo zdobytymi pieni?dzmi wydawa? je lekką r?ką. Nie mia? ochoty sumiennie pracowa? i myśle? o przysz?ości; nie by?o w nim poczucia odpowiedzialności – tylko rozpasanie. Lenistwo doprowadzi?o go do skrajnego ubóstwa, w którym ujawni? si? jeszcze jeden skutek lenistwa – on nic nie umie. Nie ma ?adnego wyuczonego zawodu, ?adnej wiedzy, którą móg?by si? podzieli? i dzi?ki niej jakoś si? utrzyma?. „Potrafi” jedynie paś? świnie. Dla Izraelity by?o to najbardziej upokarzające zaj?cie, poniewa? zwierz?ta te uwa?ano za rytualnie nieczyste (por. Kp? 11,7) a zajmowanie si? nimi oznacza?o albo zupe?ne lekcewa?enie Prawa, albo by?o znakiem ca?kowitej degradacji moralnej i osobistej cz?onka Narodu Wybranego.
M?odszy syn dosi?gną? dna. Ju? ni?ej nie mo?e upaś?. Wszystko, czego teraz doświadcza jest skutkiem pychy, która go zniewoli?a, a przecie? to cz?owieka ma panowa? nad grzechem (por. Rdz 4,7). Pozosta?e grzechy są konsekwencją tego pierwszego, nie przypadkowo, w katalogu grzechów g?ównych, równie? umieszczonego na pierwszym miejscu. M?drzec Syrach ostrzega: Albowiem początkiem pychy – grzech, a kto si? da jej opanowa?, zalany b?dzie obrzydliwością. Dlatego Pan zes?a? przedziwne kary i takich doszcz?tnie zatraci? (Syr 10,13). W przypowieści ta ca?kowita degradacja m?odszego syna, jego upokorzenie jest punktem zwrotnym. Doświadcza swoistego ogo?ocenie, jakby hiobowego, by zaczą? drog? prowadzącą do przyj?cia Daru Mi?osierdzia.

NIEUMIARKOWANIE

Pragną? on nape?ni? swój ?o?ądek strąkami, którymi ?ywi?y si? świnie, lecz nikt mu ich nie dawa?.
(?k 15,16)

Jeden z m?drców izraelskich mawia?, ?e póki ?o?ądek jest g?odny, zdro?ne myśli nie mają wst?pu do duszy; nale?y zatem jeś? tylko wtedy, kiedy odczuwa si? g?ód i przesta? zanim b?dzie si? syty. Tak przecie? ?ywi? swój naród wybrany Jahwe podczas ich w?drówki przez pustyni?. Otrzymywali mann?, ale zwykle w takiej ilości, by wystarczy?a tylko na dany dzie? (por. Lb 11,6). To te? by? wymiar kszta?towania dojrza?ego narodu, budowania, z t?umu niewolników egipskich, spo?ecze?stwa, które b?dzie mia?o na tyle wystarczająco du?o si?y duchowej, woli i odwagi, aby zdoby? Ziemi? Obiecaną. Mądre dozowanie darów zewn?trznych jest równie? wyrazem mi?ości. Niepowściągliwoś? w kwestii materialnej przerzuca si?, niekiedy, na brak powściągliwości w sferze duchowej. Oczywiście nie jest to mechaniczne prze?o?enie, jednak nieumiej?tnoś? panowania nad g?odem, tym zewn?trznym, mo?e, pośrednio, wp?ywa? na os?abniecie woli.
W tej cz?ści przypowieści Jezus mówi równie? o tym, ?e syn marnotrawny pragną? nakarmi? si? po?ywieniem dla świ?, ale nikt mu go dawa?. ?aden cz?owiek nie chcia? si? nad nim zlitowa?. Bardzo cz?sto osoba, która pogrą?y?a si? w grzechu, u?ala si? nad sobą; chce gdzieś utopi? swoje smutki, swój ?al, rozpacz; szuka czegoś, czym mog?aby nape?ni? i swój ?o?ądek i swoje serce, by zag?uszy? gorycz pora?ki. Dopóki znajdzie si? ktoś, kto b?dzie jedynie „tanio” wspó?czu?, kto b?dzie rzuca? mu te och?apy, dopóty ów cz?owiek b?dzie trwa? w grzechu. Prawdziwym wyjściem jest niedawanie strąków. Mo?na si? gorszy? postawą w?aściciela stada świ?, który go zatrudni?, ?e nie zapewni? synowi marnotrawnemu codziennego posi?ku, cho? z drugiej strony wida?, mo?e nieświadomą, jego mądroś?. Nie wolno „?ywi?” cz?owieka tonącego w grzechu. ?ebranie o litoś? jest ?atwą pokusą. Wiedzą najlepiej o tym ci, którzy wychodzili np. z na?ogu alkoholowego, lub uzale?nienia narkotykowego. Póki cz?owiek nie jest przyparty do muru, nie zdecyduje si? na ten pierwszy fundamentalny krok – ch?? przemiany.

ZAZDROŚ?

Lecz on odpowiedzia? ojcu: „Oto tyle lat ci s?u?? i nigdy nie przekroczy?em twojego rozkazu; ale mnie nie da?eś nigdy ko?l?cia, ?ebym si? zabawi? z przyjació?mi. Skoro jednak wróci? ten syn twój (…) kaza?eś zabi? dla niego utuczone ciel?”.
(?k 15, 29-30)

Ile? z?ości i ?alu jest w tym: ten twój syn! czy pod wp?ywem chwiej emocji tak mówi? Bynajmniej. Ca?e to wydarzenie, dotykające wszystkich cz?onków rodziny, pokaza?o, co naprawd?, od d?u?szego ju? czasu, kry?o si? w jego sercu. On nie chce wspó?uczestniczy? w ?yciu domu, nie potrafi si? cieszy? radościami wspólnie z pozosta?ymi. On pragnie zap?aty za swoją prac?. W domu ojca czuje si? najemnikiem, a nie wspó?dziedzicem. Zazdroś? i gniew są g?ównymi jego, pokazanymi w przypowieści grzechami, o których pisze Syrach, ?e zawsze idą w parze i skracają ?ycie (Syr 30,24). Zazdroś? jest irracjonalną postawą, opierającą si? na fa?szywej przes?ance, ?e drugi cz?owiek jest moim konkurentem. F. Buchner konstatuje to w formie paradoksu: zazdroś? objawia si? w tym, ?e cz?owiek pragnie, aby inny by? równie… nieszcz?śliwy jak on sam. Zazdroś? jest jedną z najwi?kszych trucizn mi?ości; zwykle jest ona spowodowana poczuciem krzywdy, zranieniem, zamkni?ciem si? na mi?oś?.
Czego tak naprawd? zazdrości starszy syn? Tego, ?e jego m?odszy brat odwa?y? si? na cos, czego on równie? pragną?: skorzysta? z uciech ?yciowych przyjemności. T?umi? w sobie grzeszne pragnienia, lubie?noś? (to przecie? on, nie znając historii swego brata, oskar?a go o rozpust?), arogancj? etc. D?ugo utrzymywa? w ryzach swoją dwulicowoś?, wewn?trzne rozdarcie, pomi?dzy pozornie dobrze spe?niającym swoje obowiązki synem, niedojrza?ym osobowościowo cz?owiekiem. To co rzeczywiście si? w nim kryje wysz?o na jaw dopiero w momencie powrotu marnotrawnego brata. Wcześniej ba? si? przyzna? do duchowej schizofrenii, jaka z pewnością go m?czy?a. „Co powie ojciec?” – cz?sto gryz?o go to pytanie. A jak faktycznie zareagowa? ojciec, kiedy, by? mo?e po raz pierwszy, ujrza? ca?ą n?dz? swojego syna? Zdaje si?, w przytoczonej przez Jezusa wypowied?, niejako powtarza?: „Ja wcią? ci? kocham, mój synu. Ja wcią? ci? kocham, mój synu, ja wcią? ci? kocham, mój synu…”.

GNIEW

Na to rozgniewa? si? i nie chcia? wejś?; wtedy ojciec jego wyszed? i t?umaczy? mu.
(?k 15,28)

Gniew jest wyrazem bezsilności, l?ku, nieakceptacji tego, co niesie rzeczywistoś?. Cz?owiek, który wybucha gniewam manifestuje w ten sposób swoją niezgod? na zastany stan rzeczy. A poniewa? z ta forma protestu jest mocno nasączona negatywnymi emocjami, stąd te? najcz?ściej ranią s?owa wypowiadane w?aśnie w przyp?ywie gniewu i to mocno ranią. Bardzo ich potem ?a?ujemy, ale trudno uleczy? to, co si? ju? zniszczy?o w drugim cz?owieku. Z gniewu rodzi si? cz?sto nienawiś? oraz inne grzechy, jak poucza nas Psalmista (por. Ps 37,8); a autor Ksi?gi Przys?ów jest jeszcze bardziej radykalny i pisze, ?e tylko g?upcy okazują swój gniew (Prz 12,16). Panowanie nad swoimi emocjami to jest cnót kardynalnych.
Starszy syn nie potrafi? zatamowa? swojego oburzenia. Swoją postawą niszczy odświ?tną atmosfer? wieczerzy, jaką wyda? ojciec chcąc uczci? w ten sposób powrot m?odszego syna. Ten, który ostentacyjnie pozosta? na polu równie? cierpi na chorob? pychy. Jednak ma ona inne oblicze, ni? to, które ujawni?o si? w postawie jego brata. U syna marnotrawnego brata jest ona bardziej skryta; tu objawia si? jako arogancja, buta. Nie liczy si? dla niego wielkie mi?osierdzie jakiego dozna? brat. Najbardziej go boli to, ?e nie on jest na pierwszym miejscu, nie on jest stawiany jako wzór. A tego, przecie? tego oczekiwa?! O tym myśla?, o tym wielokrotnie, ?e kiedy wreszcie wróci upokorzony jego m?odszy brat wówczas ojciec we?mie ich razem i w obecności wszystkich domowników zacznie gani? uciekiniera a chwali? jego. On czu? si? lepszym dzieckiem. Dzie? powrotu brata mia? by? jego wielkim świ?tem osobistym. a jak wygląda? w rzeczywistości.? Nawet nie zosta? poinformowany o powrocie. Zacz?to świ?towanie bez niego. Ten dzie?, tak oczekiwanej chwa?y, sta? si? dniem, w którym wszyscy o nim zapomnieli, a przede wszystkim ojciec. Czu? si? ura?ony, czu? si? poni?ony. Nie wytrzyma? tego psychicznie – wybuchną? gniewem, który by? aktem jego desperacji. Czuje si? niekochany, niedoceniony. Có? z nim dalej b?dzie? Jezus nie ko?czy tego wątku…. nie wiemy jak postąpi? syn, ju? po osobistej interwencji ojca; czy wszed? do pe?nego radości domu czy zosta? na zewnątrz…poza Mi?osierdziem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

polonia-serwis.de

1 rok 8 miesięcy temu

Jest nas już 5000 !!!